Sprawy frankowe wchodzą w dojrzałą fazę. Orzecznictwo jest ugruntowane i korzystne dla kredytobiorców, a banki zmieniły taktykę — zamiast walczyć do końca, coraz częściej proponują ugody. Pytanie nie brzmi już „czy wygram", lecz „ugoda czy proces — co bardziej się opłaca?". Podsumowujemy stan na 2026 rok.

Najważniejsze w skrócie

Ponad 90% umów frankowych jest już zamkniętych (spłacone, przewalutowane lub objęte ugodą). Banki coraz częściej proponują ugody jeszcze przed pierwszą rozprawą — ale typowa ugoda to zwykle ułamek tego, co zasądziłby sąd przy unieważnieniu umowy. Spłata ostatniej raty nie gasi prawa do dochodzenia roszczeń z tytułu nieważności.

Wyroki TSUE z 16 kwietnia 2026

16 kwietnia 2026 r. Trybunał Sprawiedliwości UE wydał orzeczenia w trzech sprawach frankowych (C-752/24, C-753/24, C-901/24). Dotyczyły one przede wszystkim przedawnienia roszczeń banku o zwrot kapitału — m.in. tego, czy bank może pozywać kredytobiorcę o zwrot kapitału, zanim sąd prawomocnie stwierdzi nieważność umowy, oraz od kiedy biegnie termin przedawnienia roszczeń banku. Linia orzecznicza konsekwentnie wzmacnia pozycję konsumentów, ograniczając możliwości banków.

Ugoda czy proces — jak liczyć

Banki proponują ugody, bo są dla nich tańsze niż przegrany proces. Z perspektywy kredytobiorcy kluczowe jest porównanie: ile oferuje bank w ugodzie, a ile realnie można uzyskać przy unieważnieniu umowy w sądzie. W praktyce:

  • Ugoda — szybsza, bez ryzyka procesowego i kosztów, ale zwykle opiewa na wyraźnie mniej niż wyrok. Bywa pierwszą, zaniżoną ofertą, która rośnie po złożeniu pozwu.
  • Proces o unieważnienie — dłuższy, ale przy ugruntowanym orzecznictwie często znacznie korzystniejszy finansowo; wymaga cierpliwości i zwykazania abuzywności klauzul.

Decyzja zależy od indywidualnej umowy, salda, czasu i apetytu na ryzyko. Pierwszej propozycji ugody nie warto przyjmować automatycznie — często stanowi punkt wyjścia do negocjacji.

Spłaciłem kredyt — czy mogę jeszcze dochodzić roszczeń?

Tak. Sądy konsekwentnie potwierdzają, że spłata ostatniej raty (w tym kredytu już zamkniętego) nie pozbawia prawa do dochodzenia roszczeń wynikających z nieważności umowy. Wielu „byłych" frankowiczów, którzy spłacili kredyt lata temu, wciąż może odzyskać nadpłacone kwoty — kluczowe jest jednak pilnowanie terminów przedawnienia własnych roszczeń.

To nie jest porada prawna

Każda umowa frankowa jest inna, a wybór między ugodą a procesem ma konsekwencje finansowe sięgające dziesiątek lub setek tysięcy złotych. Przed decyzją skonsultuj sprawę z prawnikiem specjalizującym się w sporach frankowych i poproś o analizę konkretnej umowy oraz wyliczenie obu scenariuszy.

Najczęściej zadawane pytania

Orzecznictwo pozostaje korzystne dla kredytobiorców, a banki coraz częściej proponują ugody, by uniknąć przegranych procesów. Czy warto pozywać, zależy od konkretnej umowy, salda i apetytu na ryzyko — proces o unieważnienie bywa znacznie korzystniejszy finansowo niż pierwsza ugoda, ale trwa dłużej. Decyzję najlepiej oprzeć na analizie umowy przez prawnika i wyliczeniu obu scenariuszy.

Orzeczenia w sprawach C-752/24, C-753/24 i C-901/24 dotyczyły przedawnienia roszczeń banku o zwrot kapitału — m.in. czy bank może dochodzić kapitału przed prawomocnym stwierdzeniem nieważności umowy oraz od kiedy biegnie termin przedawnienia jego roszczeń. Linia TSUE konsekwentnie wzmacnia pozycję konsumentów.

Ugoda jest szybsza i pozbawiona ryzyka procesowego, ale zwykle opiewa na ułamek tego, co zasądziłby sąd przy unieważnieniu umowy. Często pierwsza propozycja banku jest zaniżona i rośnie po złożeniu pozwu. Przed przyjęciem ugody warto porównać jej wartość z potencjalnym wynikiem procesu — różnica bywa znacząca.

Tak. Sądy potwierdzają, że spłata kredytu (nawet zamkniętego lata temu) nie gasi prawa do dochodzenia roszczeń z tytułu nieważności umowy. Były frankowicz może odzyskać nadpłacone kwoty, ale musi pilnować terminu przedawnienia własnych roszczeń — dlatego nie warto zwlekać z analizą sprawy.