Kiedy 15 lipca GUS potwierdził, że inflacja CPI w czerwcu 2026 r. wyniosła 2,5% rok do roku — dokładnie tyle, ile wynosi cel NBP — pojawiło się naturalne pytanie: czy to trwałe? Odpowiedź przyniosły dane opublikowane dzień później, 16 lipca, przez Narodowy Bank Polski. To dane o inflacji bazowej, czyli o tej części presji cenowej, której nie da się zrzucić na ropę ani na pogodę.

Wynik: inflacja bazowa po wyłączeniu cen żywności i energii wyniosła 3,0% r/r wobec 3,1% w maju. Spadek symboliczny, ale kierunek dobry — a najważniejszy wniosek dotyczy czegoś innego niż sam odczyt. W komentarzach do publikacji (m.in. Bankier.pl, „Rzeczpospolita") przeważyła interpretacja, że czerwcowe dane nie potwierdziły wystąpienia tzw. efektu drugiej rundy. Poniżej tłumaczymy, co to znaczy, dlaczego to najlepsza wiadomość z tej publikacji i dlaczego mimo wszystko Rada Polityki Pieniężnej nadal nie ma powodu do cięcia stóp.

Czym jest inflacja bazowa i dlaczego RPP patrzy na nią bardziej niż na CPI

Wskaźnik CPI, który znamy z nagłówków, mierzy zmiany cen całego koszyka zakupowego przeciętnego gospodarstwa domowego — od chleba, przez benzynę, po bilet do kina. Problem w tym, że dwie kategorie w tym koszyku zachowują się wyjątkowo nerwowo:

  • Paliwa i energia — ich ceny zależą od notowań ropy, kursu dolara i decyzji politycznych. Potrafią spaść o 7% w miesiąc (jak w czerwcu) i równie szybko odbić.
  • Żywność — zależna od pogody, zbiorów, cen surowców rolnych i sezonowości.

Jeśli oceniasz stan gospodarki wyłącznie po CPI, ryzykujesz, że pomylisz chwilową taniejącą ropę z trwałym wygaszeniem inflacji. Dlatego banki centralne — w tym NBP — liczą inflację bazową: ten sam koszyk, ale z wyłączeniem najbardziej rozchwianych kategorii. To, co zostaje, pokazuje trwałą, wewnętrzną presję cenową: ceny usług, czynszów, fryzjera, ubezpieczeń, remontów — czyli tego, co reaguje na płace i popyt krajowy, a nie na baryłkę Brent.

Prosta analogia

CPI to temperatura zmierzona na balkonie — pokaże ci, że dziś wieje zimny wiatr. Inflacja bazowa to temperatura mierzona w środku domu: mówi, czy ogrzewanie faktycznie działa. RPP ustawia stopy procentowe pod tę drugą wartość, bo to na nią realnie wpływa polityką pieniężną.

NBP nie publikuje jednej miary, tylko cztery — każda wycina z koszyka coś innego. Zestawienie razem daje znacznie pełniejszy obraz niż pojedynczy odczyt.

Miary inflacji bazowej za czerwiec 2026 — maj vs czerwiec

MiaraCzerwiec 2026Maj 2026Zmiana
Inflacja bazowa (bez cen żywności i energii)3,0%3,1%-0,1 p.p.
Bez cen administrowanych2,1%2,8%-0,7 p.p.
Bez cen najbardziej zmiennych2,8%3,3%-0,5 p.p.
15% średnia obcięta2,8%3,3%-0,5 p.p.

Wszystkie cztery miary spadły. To istotne — gdyby presja cenowa faktycznie się rozlewała, przynajmniej część wskaźników poszłaby w górę. Największy spadek zanotowała miara po wyłączeniu cen administrowanych (tych ustalanych lub regulowanych przez państwo — energia, gaz, opłaty za wodę, wywóz śmieci): z 2,8% do 2,1%. To czytelny sygnał, że gdy odjąć decyzje regulacyjne, rynkowa presja cenowa w Polsce jest już poniżej celu NBP.

W ujęciu miesięcznym inflacja bazowa wyniosła 0,3% m/m. Gdyby takie tempo utrzymywało się przez cały rok, dałoby to ok. 3,7% w skali roku (1,003 do potęgi 12) — to jednak wyłącznie mechaniczne przeliczenie, bez korekty o sezonowość, więc nie należy go traktować jako prognozy. Kluczowe jest to, że miesięczny odczyt nie pokazał przyspieszenia względem poprzednich miesięcy.

Bazowa vs CPI — dlaczego bazowa jest wyżej

Najciekawsze w czerwcowych danych jest to, że inflacja bazowa jest wyższa od CPI — 3,0% wobec 2,5%. To odwrócenie sytuacji, którą znamy z lat 2022-2023, gdy to energia i żywność windowały nagłówkowy odczyt ponad bazową.

WskaźnikCzerwiec 2026Okres odniesieniaOdniesienie do 2,5% (cel dla CPI)Co mówi
CPI (inflacja nagłówkowa)2,5%r/rrówno w celuceny w sklepie łącznie z tanim paliwem
Inflacja bazowa3,0%r/r0,5 p.p. wyżej (miara pomocnicza)trwała presja cenowa — wciąż podwyższona
Bez cen administrowanych2,1%r/r0,4 p.p. niżej (miara pomocnicza)po odjęciu decyzji regulacyjnych presja jest wyraźnie słabsza
Paliwa-7,4%m/mjednorazowy szok po przecenie ropy Brent
Żywność i napoje-0,3%r/rpierwsza deflacja żywności od 2016 r.

Odczytanie tej tabeli jest kluczowe dla zrozumienia ostrożności Rady. Zwróć uwagę na okresy odniesienia: spadek cen paliw podano miesiąc do miesiąca, a pozostałe wskaźniki rok do roku, więc nie da się z tych liczb wprost wyliczyć, ile dokładnie paliwa i żywność „ujęły" z CPI — precyzyjne wkłady poszczególnych kategorii publikuje GUS w pełnym komunikacie. Pewne jest natomiast, że obie kategorie działały dezinflacyjnie, a to właśnie czynniki, na które stopy procentowe nie mają wpływu i które mogą się odwrócić. Ta część inflacji, którą polityka pieniężna faktycznie kontroluje, wciąż wynosi 3,0%.

Efekt drugiej rundy — co to jest i dlaczego jego brak to dobra wiadomość

Efekt drugiej rundy (ang. second-round effects) to mechanizm, którego banki centralne boją się najbardziej. Działa tak:

  1. Pierwsza runda: pojawia się szok zewnętrzny — np. drożeje ropa, więc drożeje benzyna. Sam w sobie jest przejściowy.
  2. Druga runda: przedsiębiorcy, którym wzrosły koszty transportu i energii, podnoszą ceny swoich produktów i usług. Pracownicy, widząc wyższe rachunki, żądają podwyżek. Firmy przerzucają wyższe płace w kolejne ceny.
  3. Efekt: jednorazowy szok zamienia się w samonapędzającą się spiralę cenowo-płacową, która trwa długo po tym, jak pierwotna przyczyna zniknęła.

Efekt drugiej rundy widać właśnie w inflacji bazowej — bo to tam trafiają ceny usług i towarów nieżywnościowych, do których „rozlewa się" pierwotny szok. Gdyby czerwcowy ruch cen paliw (i wcześniejszy skok cen energii) zaczął rozlewać się na gospodarkę, bazowa rosłaby albo przynajmniej stała w miejscu.

Werdykt danych: efektu drugiej rundy nie ma

Wszystkie cztery miary inflacji bazowej spadły w czerwcu — czerwcowy odczyt nie pokazał więc przyspieszenia, którego można by się spodziewać przy przenoszeniu szoku cenowego na szeroki koszyk. To sygnał, że szok paliwowo-energetyczny na razie pozostaje ograniczony do swojej kategorii.

Zastrzeżenie: to wniosek z jednego miesiąca. O braku efektu drugiej rundy można mówić dopiero po serii odczytów, a o zakotwiczeniu oczekiwań inflacyjnych rozstrzygają odrębne badania (ankiety NBP wśród konsumentów i przedsiębiorstw oraz oczekiwania rynkowe), a nie sam wskaźnik bazowej.

Dla polityki pieniężnej ma to bardzo praktyczne znaczenie: brak drugiej rundy oznacza, że RPP nie musi podnosić stóp, żeby zdusić rozpędzającą się presję. Może po prostu czekać. Historię odczytów i ich wpływ na decyzje Rady opisaliśmy szerzej w analizie inflacja 2026 — odczyty GUS a stopy procentowe.

Skoro CPI jest w celu, dlaczego RPP nie tnie stóp? Odpowiedź to bazowa

To pytanie wracało po posiedzeniu Rady z 7-8 lipca, na którym utrzymano wszystkie stopy bez zmian. Dane o inflacji bazowej dostarczają najprostszej możliwej odpowiedzi: inflacja bazowa 3,0% jest wciąż powyżej celu inflacyjnego 2,5%.

Stopa NBPPoziom (od lipca 2026)
Referencyjna3,75%
Lombardowa4,25%
Depozytowa3,25%

Argumentacja Rady układa się w spójny ciąg:

  • CPI w celu to zasługa czynników przejściowych. Paliwa -7,4% m/m i deflacja żywności -0,3% r/r odjęły od nagłówkowego odczytu ułamki punktu procentowego, których nie da się powtórzyć w nieskończoność. Ropa może odbić.
  • Trwała presja jest wyższa niż cel. Bazowa 3,0% pokazuje, że gospodarka wciąż generuje inflację powyżej 2,5% z własnych źródeł — płac, popytu, cen usług.
  • Obniżka stóp działa z opóźnieniem. Efekt cięcia widać w gospodarce po 4-6 kwartałach. Cięcie „pod" jednorazowo niski CPI mogłoby rozgrzać popyt akurat wtedy, gdy paliwa przestaną pomagać.
  • Brak drugiej rundy działa w obie strony. Skoro presja nie narasta, nie ma też pilnej potrzeby reagowania — Rada może po prostu utrzymać poziom stóp i obserwować.

To dlatego konsensus PAP Biznes zakłada brak zmian stóp do końca 2026 r. i przez cały 2027 r. Rynek nie wycenia obniżek nie dlatego, że spodziewa się złych danych, tylko dlatego, że obecny poziom stóp przy bazowej 3,0% uznaje za adekwatny.

Na co patrzeć w kolejnych miesiącach

Sygnałem zmiany będzie dopiero trwałe zejście inflacji bazowej w okolice 2,5% — nie kolejny niski odczyt CPI. Jeśli bazowa utknie w przedziale 2,8-3,0%, scenariusz „stopy bez zmian" utrzyma się niezależnie od tego, co pokaże nagłówkowa inflacja. Prognozy nie są jednak obietnicą — zmiana cen ropy lub dynamiki płac potrafi przestawić ten obraz w kilka miesięcy.

Co to znaczy dla kredytobiorców

Kredyt ze zmienną stopą: rata pozostaje stabilna. WIBOR 3M utrzymuje się w okolicy 3,83%, a WIBOR 6M ok. 3,88%. Skoro rynek nie wycenia zmian stopy referencyjnej, nie ma też powodu, by wskaźniki referencyjne wyszły z tego wąskiego przedziału. Przy kredycie 400 000 zł na 25 lat i marży 2,0 p.p. (oprocentowanie ok. 5,83%) rata wynosi ok. 2 536 zł — i w perspektywie najbliższych kwartałów nie powinna się istotnie zmienić.

Dobra wiadomość ukryta w danych: brak efektu drugiej rundy oznacza także brak ryzyka podwyżek stóp. Scenariusz, w którym rozpędzona inflacja bazowa zmusza RPP do zacieśniania polityki, właśnie stracił argumenty. Dla osoby ze zmiennym oprocentowaniem to realnie mniejsze ryzyko w budżecie domowym. Warto mimo to sprawdzić odporność swojej raty na hipotetyczny wzrost stóp w kalkulatorze stress testu raty.

Planujesz kredyt: jeśli sprawdzi się scenariusz stabilizacji stóp, czekanie na ruch Rady samo w sobie nie obniży raty — a różnice w marżach między bankami są dziś realne i zależą wyłącznie od tego, co wynegocjujesz. Prognozy bywają jednak mylne, a decyzja o kredycie powinna wynikać przede wszystkim z Twojej sytuacji finansowej, nie z przewidywań co do stóp. Bieżące poziomy stóp i WIBOR-u znajdziesz na stronie aktualne stopy procentowe i wskaźniki.

Co to znaczy dla oszczędzających

Dla osób trzymających pieniądze na lokatach i w obligacjach kombinacja „inflacja niska + stopy wysokie" to najlepsze możliwe środowisko. Przy CPI 2,5% i stopie referencyjnej 3,75% realne oprocentowanie jest dodatnie — twoje oszczędności faktycznie zyskują siłę nabywczą, a nie tylko nominalnie rosną.

SytuacjaInflacjaTypowe oprocentowanieRealny wynik
2022-2023 (szczyt inflacji)ok. 15-18%ok. 6-8%silnie ujemny
Czerwiec 20262,5%ok. 3,5-4,5%dodatni

Uwaga na jeden szczegół: realny zysk warto liczyć również względem inflacji bazowej. Jeśli twój koszyk zakupowy jest zdominowany przez usługi (a nie przez paliwo), twoja osobista inflacja jest bliższa 3,0% niż 2,5%. Wtedy lokata na 3,5% brutto po podatku Belki daje ok. 2,84% netto — czyli realnie ok. +0,3 p.p. względem CPI (2,5%), ale już ok. -0,2 p.p. względem bazowej (3,0%). Policzysz to w kalkulatorze inflacji, a przegląd dostępnych opcji znajdziesz w poradniku gdzie trzymać oszczędności w 2026 roku oraz w analizie realnego zysku z obligacji skarbowych.

Kalendarz — na co czekamy

  • Sierpień 2026 — RPP tradycyjnie nie ma posiedzenia decyzyjnego. Miesiąc bez zmian w stopach jest praktycznie pewny.
  • Wrzesień 2026 — kolejne posiedzenie decyzyjne Rady Polityki Pieniężnej. Do tego czasu poznamy dane o inflacji za lipiec i sierpień, w tym dwa kolejne odczyty bazowej.
  • Listopad 2026 — projekcja inflacji i PKB NBP. To ona może zweryfikować scenariusz „stopy bez zmian do 2027 r.". Jeśli projekcja pokaże bazową schodzącą do celu w 2027 r., dyskusja o obniżkach wróci.
  • Co miesiąc — publikacja NBP o inflacji bazowej, zwykle kilka dni po pełnych danych GUS o CPI. To najważniejszy pojedynczy wskaźnik dla przewidywania decyzji Rady.

Pełny kontekst lipcowej decyzji Rady i danych o CPI opisaliśmy w artykule inflacja 2,5% — cel NBP osiągnięty, a RPP trzyma stopy.

Cztery miary inflacji bazowej NBP — czym się różnią

W nagłówkach pada zwykle jedna liczba — „inflacja bazowa" — ale NBP publikuje co miesiąc cztery różne miary. Każda z nich wycina z koszyka CPI coś innego i każda odpowiada na trochę inne pytanie. Dopiero czytane razem mówią, czy presja cenowa jest szeroka, czy skupiona w kilku kategoriach.

MiaraCo wyłącza z koszykaNa jakie pytanie odpowiada
Po wyłączeniu cen żywności i energii żywność, napoje bezalkoholowe, nośniki energii i paliwa Jaka jest presja cenowa po odjęciu kategorii najbardziej zależnych od pogody, zbiorów i notowań ropy? To najczęściej cytowana miara i domyślne znaczenie słów „inflacja bazowa".
Po wyłączeniu cen administrowanych ceny ustalane lub regulowane przez państwo (taryfy energii i gazu, woda, wywóz odpadów, część opłat i akcyzy) Ile inflacji tworzy sam rynek, a ile decyzje regulacyjne i taryfowe? Odpowiada na pytanie „co by było, gdyby państwo niczego nie zmieniało".
Po wyłączeniu cen najbardziej zmiennych kategorie o historycznie największej zmienności — dobierane statystycznie, a nie „z definicji" Jak wygląda inflacja po usunięciu tego, co i tak co miesiąc skacze w górę i w dół? Wygładza szum, nie przesądzając z góry, które kategorie są winne.
15% średnia obcięta po 15% skrajnych obserwacji z obu końców rozkładu zmian cen w danym miesiącu Jaka jest zmiana cen w „środku" koszyka? Pokazuje, czy wzrost cen jest szeroki, czy ciągnięty przez wąską grupę ekstremów.

Różnica między nimi bywa bardzo wymowna. W czerwcu 2026 r. miara po wyłączeniu cen administrowanych (2,1%) była o blisko punkt procentowy niżej niż klasyczna bazowa (3,0%). To sugeruje, że istotna część utrzymującej się presji nie pochodzi z rozgrzanego popytu, tylko z decyzji taryfowych — a na te stopa referencyjna nie działa. Z kolei zbieżność miary „bez cen najbardziej zmiennych" i 15% średniej obciętej (obie 2,8%) oznacza, że po wygładzeniu ekstremów obraz jest spójny: presja jest umiarkowana i nie rozlewa się szeroko po koszyku.

Ważne zastrzeżenie: cel 2,5% dotyczy CPI, nie miar bazowych

Cel inflacyjny NBP — 2,5% z pasmem odchyleń ±1 p.p. — jest zdefiniowany dla rocznego wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI), a nie dla żadnej z czterech miar bazowych. Miary bazowe są narzędziem analitycznym i pomocniczym: pomagają ocenić trwałość inflacji, ale formalnie nie mają własnego celu.

Dlatego zdanie „inflacja bazowa jest powyżej celu" jest skrótem myślowym, którego lepiej unikać. Poprawnie brzmi ono: „inflacja bazowa jest wyższa niż wartość, na którą wyznaczono cel dla CPI" — i to jest przesłanka do ostrożności Rady, a nie naruszenie żadnego formalnego zobowiązania NBP.

Dlaczego jeden odczyt to za mało — czego szukać w kolejnych miesiącach

Efektu drugiej rundy nie da się ani potwierdzić, ani wykluczyć na podstawie jednego miesiąca. Z definicji jest to proces: szok kosztowy przenosi się na ceny i płace stopniowo, przez kwartały, a nie w cyklu jednego odczytu. Czerwcowe dane mówią więc tyle, że w tym momencie nie widać przenoszenia — a nie, że nie nastąpi ono później. Odwrotnie też: pojedynczy słabszy odczyt za lipiec czy sierpień sam w sobie nie oznaczałby, że spirala ruszyła.

Ocenia się serię, a nie punkt. Dlatego zamiast czekać na jedną liczbę, warto śledzić kilka wskaźników jednocześnie:

  • Kolejne odczyty inflacji bazowej — istotny jest nie tyle poziom, ile kierunek i tempo. Trzy odczyty z rzędu w trendzie spadkowym znaczą znacznie więcej niż jeden spadek o 0,1 p.p.
  • Dynamika cen usług — to najbardziej „krajowa", najbardziej płacochłonna część koszyka i pierwsze miejsce, w którym efekt drugiej rundy stałby się widoczny.
  • Dynamika wynagrodzeń — comiesięczne dane GUS o przeciętnym wynagrodzeniu w sektorze przedsiębiorstw. Płace rosnące szybciej niż wydajność pracy to klasyczne paliwo dla spirali cenowo-płacowej.
  • Oczekiwania inflacyjne — badania ankietowe NBP wśród konsumentów i przedsiębiorstw oraz oczekiwania odczytywane z rynku. Zakotwiczone oczekiwania są dla banku centralnego ważniejsze niż pojedynczy odczyt, bo to one decydują o zachowaniach cenowych i płacowych.
  • Ceny ropy i paliw — czerwcowa przecena działała dezinflacyjnie. Odbicie notowań Brent lub osłabienie złotego wobec dolara odwróciłoby ten wkład, najpierw w CPI, a dopiero z opóźnieniem w kosztach firm.
  • Ceny administrowane i taryfy — decyzje regulacyjne dotyczące energii, gazu czy opłat komunalnych potrafią jednorazowo przestawić ścieżkę inflacji niezależnie od stanu popytu. To one najbardziej rozjeżdżają klasyczną bazową z miarą po wyłączeniu cen administrowanych.

Co podważyłoby tezę o braku drugiej rundy

Uczciwa analiza powinna wskazać, jakie dane obaliłyby jej własny wniosek. W tym przypadku byłyby to:

  • dwa lub trzy kolejne miesiące, w których inflacja bazowa rośnie albo uparcie stoi w miejscu mimo taniejących paliw;
  • przyspieszenie dynamiki cen usług przy jednoczesnym braku przyspieszenia cen towarów;
  • wyraźne odbicie dynamiki wynagrodzeń nieuzasadnione wzrostem wydajności;
  • wzrost oczekiwań inflacyjnych w ankietach NBP — sygnał, że firmy i gospodarstwa domowe przestają wierzyć w powrót do celu;
  • rozjazd miar bazowych, w którym 15% średnia obcięta rośnie — to znaczyłoby, że drożeje środek koszyka, a nie tylko jego skrajne kategorie.

Dopóki żaden z tych sygnałów nie występuje, teza o braku efektu drugiej rundy się broni. Gdy pojawią się co najmniej dwa naraz, trzeba ją zrewidować.

Usługi kontra towary — gdzie naprawdę siedzi presja

Jeśli zajrzeć pod maskę inflacji bazowej, okazuje się, że nie jest ona jednorodna. Koszyk konsumencki dzieli się na towary i usługi, a te dwie części zachowują się zupełnie inaczej. Dane GUS za czerwiec 2026 r. pokazują to bardzo wyraźnie: przy CPI na poziomie 2,5% r/r ceny usług były wyższe o 5,4% r/r, a ceny towarów tylko o 1,3% r/r. W ujęciu miesięcznym towary staniały o 0,9%, podczas gdy usługi podrożały o 0,6%.

Składowa koszykaCzerwiec 2026 (r/r)Czerwiec 2026 (m/m)Charakterystyka
Usługi5,4%+0,6%pracochłonne, wrażliwe na płace i popyt krajowy, ceny zmieniane rzadko i skokowo
Towary1,3%-0,9%wrażliwe na kursy walut, ceny surowców i konkurencję importową — dezinflacja przychodzi szybciej
CPI ogółem2,5%-0,5%średnia ważona obu części koszyka

Ta asymetria ma prostą przyczynę. W cenie usługi dominuje koszt pracy — fryzjer, dentysta, mechanik, restauracja, ubezpieczyciel czy firma remontowa płacą przede wszystkim ludziom, a nie za surowiec z rynku światowego. Dopóki wynagrodzenia rosną szybciej niż inflacja, koszty tych usług rosną razem z nimi i nie ma mechanizmu, który sprowadziłby je w dół równie szybko jak taniejący import. Do tego ceny usług zmienia się rzadziej — raz na kilka miesięcy albo raz do roku, od razu o kilka procent — więc reagują z opóźnieniem i „schodkowo".

Towary są odwrotnością tego obrazu. Znaczna ich część pochodzi z importu, więc na ich ceny wpływają kurs złotego, notowania surowców i konkurencja globalna. Gdy złoty jest mocny, a surowce tanieją, ceny towarów potrafią spaść w ciągu jednego kwartału — co widać w ujemnej dynamice miesięcznej z czerwca.

Wniosek praktyczny dla oceny tempa spadku bazowej jest taki: usługi stanowią hamulec dezinflacji. Nawet jeśli towary przestaną drożeć zupełnie, inflacja bazowa nie zejdzie szybko w okolice 2,5%, dopóki dynamika cen usług pozostaje w okolicach 5%. To także powód, dla którego RPP obserwuje rynek pracy równie uważnie jak sam wskaźnik cen — a jednocześnie najlepsze wyjaśnienie, dlaczego „inflacja odczuwalna" bywa wyższa od statystycznej: im większy udział usług w Twoich wydatkach, tym bliżej Ci do 5% niż do 2,5%. Szczegółowy rozkład zmian cen w poszczególnych kategoriach koszyka publikuje GUS w miesięcznym komunikacie o wskaźnikach cen towarów i usług konsumpcyjnych.

Najczęściej zadawane pytania

Według danych NBP opublikowanych 16 lipca 2026 r. inflacja bazowa po wyłączeniu cen żywności i energii wyniosła w czerwcu 3,0% rok do roku wobec 3,1% w maju. W ujęciu miesięcznym wyniosła 0,3%. Miara po wyłączeniu cen administrowanych spadła do 2,1% z 2,8%, a miary po wyłączeniu cen najbardziej zmiennych oraz 15% średnia obcięta wyniosły po 2,8% wobec 3,3% miesiąc wcześniej. Wszystkie cztery miary spadły.

CPI mierzy ceny całego koszyka zakupowego, łącznie z paliwami, energią i żywnością — czyli kategoriami bardzo zmiennymi i zależnymi od czynników zewnętrznych (ropa, pogoda, decyzje polityczne). Inflacja bazowa wycina te kategorie i pokazuje trwałą, wewnętrzną presję cenową: ceny usług, czynszów, ubezpieczeń. Dlatego banki centralne, w tym NBP, przywiązują do niej większą wagę — to na nią realnie wpływa polityka stóp procentowych. W czerwcu 2026 r. CPI wyniósł 2,5%, a bazowa 3,0%.

To mechanizm, w którym jednorazowy szok cenowy (np. skok cen paliw lub energii) przenosi się na resztę gospodarki: firmy podnoszą ceny swoich usług z powodu wyższych kosztów, pracownicy żądają podwyżek, a te przekładają się na kolejne wzrosty cen. Powstaje spirala cenowo-płacowa, która trwa długo po zniknięciu pierwotnej przyczyny. Efekt drugiej rundy widać właśnie w inflacji bazowej. Czerwcowe dane NBP go nie potwierdziły — wszystkie miary bazowe spadły, co oznacza, że szok paliwowy pozostał ograniczony do swojej kategorii.

Kluczem jest właśnie inflacja bazowa: wynosi 3,0%, czyli powyżej celu NBP (2,5%). CPI wpadł do celu dzięki czynnikom przejściowym — paliwom (-7,4% m/m po przecenie ropy) i deflacji żywności (-0,3% r/r) — na które polityka pieniężna nie ma wpływu i które mogą się odwrócić. Trwała presja cenowa, ta kontrolowana stopami, wciąż jest podwyższona. Dlatego Rada na posiedzeniu 7-8 lipca utrzymała stopę referencyjną na poziomie 3,75%, a konsensus PAP Biznes zakłada brak zmian do końca 2026 r. i przez 2027 r.

W sierpniu RPP tradycyjnie nie ma posiedzenia decyzyjnego — kolejne odbędzie się we wrześniu 2026 r. Do tego czasu poznamy dwa kolejne odczyty CPI i inflacji bazowej. NBP publikuje dane o inflacji bazowej zwykle kilka dni po pełnych danych GUS o CPI. Ważnym punktem będzie listopadowa projekcja inflacji i PKB NBP, która może zweryfikować scenariusz stabilizacji stóp do 2027 r.

Nie. Cel inflacyjny NBP — 2,5% z dopuszczalnym pasmem odchyleń ±1 p.p. — jest zdefiniowany dla rocznego wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI), a nie dla miar inflacji bazowej. Cztery miary bazowe publikowane przez NBP to narzędzia analityczne i pomocnicze: pomagają ocenić, na ile inflacja jest trwała, ale nie mają własnego formalnego celu. Dlatego zdanie „inflacja bazowa jest powyżej celu" to skrót myślowy — poprawniej jest powiedzieć, że bazowa (3,0%) jest wyższa niż wartość, dla której wyznaczono cel dla CPI. Różnica nie jest tylko językowa: przesądza o tym, czy Rada ma formalny obowiązek reakcji (nie ma), czy jedynie przesłankę do ostrożności (ma).

Podwyżki wróciłyby do dyskusji dopiero wtedy, gdyby pojawił się realny efekt drugiej rundy — czyli kilka sygnałów naraz, a nie jeden gorszy odczyt. Kluczowe byłyby: dwa-trzy kolejne miesiące rosnącej lub uparcie stojącej w miejscu inflacji bazowej, przyspieszenie dynamiki cen usług (w czerwcu 2026 r. 5,4% r/r wobec 1,3% dla towarów), wyraźne odbicie dynamiki wynagrodzeń nieuzasadnione wzrostem wydajności oraz wzrost oczekiwań inflacyjnych w ankietach NBP. Dodatkowym czynnikiem ryzyka jest odbicie cen ropy lub osłabienie złotego, które odwróciłoby dezinflacyjny wkład paliw. Czerwcowe dane nie pokazują żadnego z tych sygnałów, a konsensus PAP Biznes zakłada stopy bez zmian do końca 2027 r. — ale są to prognozy, nie gwarancje.